granie na flecie

Widzisz posty wyszukane dla zapytania: granie na flecie




Temat: Szkolne zerówki.
Moja córka chodzi do państwowej szkoły. Zajęcia do tej pory zaczynały się o 9,
niestety w drugim semestrze plan się zmienia i 3 razy w tygodniu będzie chodziła
na 8.
Zajęcia dydaktyczne trwają do 13:15- 14. Z zajęć program zerówki + 3 x
angielski, 2 x religia, 2 x korektywa. Jestem bardzo zadowolona z postępów
córki, uważam, ze wielka w tym zasługa doświadczonego nauczyciela. Córka zaczęła
dużo ładniej rysować, a był z tym problem. Czytała już przed pójściem do
zerówki. Raz w tygodniu na weekend dostaje pracę domową z programu zerówki
(napisać litery,policzyć głoski, policzyć sylaby, zaznaczyć samogłoski i
spółgłoski, szlaczki,odwzorować jakiś rysunek, połączyć w pary, z wyrazów ułożyć
zdania, przeczytać coś itp. + angielski.
W ramach zajęć dzieci grają na szkolnych instrumentach (jest ich duzo w
wyposażeniu), teraz mamy kupić flet.
W sali są oczywiście zabawki - gry, klocki, dzieci mogą się bawić (chyba po
zakonczeniu zajęć)

Do szkoły dostaje śniadanie, którego zazwyczaj nawet nie rusza i je szkolny
obiad za 5 zł.
Po zajęciach zostaje w świetlicy, świetlica czynna jest do 18, dzieci podzielone
na grupy wiekowe. W ramach zajęć pozalekcyjnych córka chodzi na basen, kółko
plastyczne, teatralne, zajęcia taneczne.



Temat: przedmioty artystyczne w podstawówce to fikcja
Az poszlam zapytac siostry, ktora wlasnie ukonczyla podstawowke, jak to teraz
jest jest. Powiedziala, ze na muzyce glownie spiewali. Na flecie uczyli sie
grac ci, ktorzy mieli ochote. O nutach bylo niewiele, ale bylo. Na plastyce
duzo rysowali, uczyli sie historii sztuki. Wnioskuje, ze nie jest tak zle.
Skoro "na muzyce i plastyce nie robia nic co wiazaloby sie z nazwa tych
przedmiotow", to co takiego robia?





Temat: POLSKA vs USA
>Szkola dostarcza instrumenty,ale trzeba zaplacic depozyt 20 doll by nie
zniszczyc sprzetu.<
20$ to za flet. Nie pytaj ile za puzon.
>ale skad sie u dzieciakow talent
> muzyczny wzial,to pojecia nie mam.
W tym kraju grac kazdy moze (troche lepiej lub troche gorzej), bo rownosc jest.



Temat: Jakie zabawy z 6-miesięcznym dzieckiem?
Ja w tym czasie bawiłam się tak:
1. Kładłam małą na karimacie na podłodze i grałam jej na gitarze (jak nie umiesz
na gitarze, może być flet, cymbałki, a nawet garnki; oczywiście możesz też
śpiewać). Ulka to uwielbiała i dziś rewelacyjnie reaguje na muzykę - zaczyna
podrygiwać, tańczyć, śmiać się...
2. Najlepsza zabawa to było machanie jej nad głową (jak leżała na
plecach)kolorową chustką w kwiaty w rytm purnonsensownego wierszyka "Chusta
pusta jak kapusta" Potem chusta opadała jej na buzię, a ona sama ze śmiechem
ją zdejmowała.
3. Pozycja - na brzuszku. Kładłam w pewnej odległości przed delikwentką
książeczkę-harmonijkę (zachęta do pełzania).
4. Czytanie - Ja na plecach, ona też (pod moją pachą), w górze książka z
rysunkami i pełna frajda (ta książka to były opowieści bibilijne które Ula
dostała na chrzest - miały rewelacyjną złotą wstążeczkę, która była ssana w
trakcie lektury.
5. Dawanie do łapek różnych przedmiotów (nie tylko zabawek). Świetnie sprawdziły
się przyrządy kuchenne)
6. Podrzucanie, robienie samolotów, tańczenie w rytm muzyki z Ulą na rękach.
Pozdrawiam mamę i córę ))




Temat: Czy znacie kogoś kto gra na flecie bocznym?
Prawidlowo: flet poprzeczny. Tak znam kogoś takiego, jest z Warszawy i jest
moja siostrą. Na flecie gra od ponad 10 lat



Temat: Czy znacie kogoś kto gra na flecie bocznym?
Czy znacie kogoś kto gra na flecie bocznym?
Wychodzę za mąż 21 sierpnia i chciałabym by obok skrzypiec zabrzmiał flet na
moim ślubie?



Temat: nazwa asany Yogi gdzie sie "gra na flecie" ?
nazwa asany Yogi gdzie sie "gra na flecie" ?
chcialabym znalezc na internecie zdjecie tej asany i opis,
ale nie wiem jak ona sie nazywa
Prosze o pomoc.



Temat: nazwa asany Yogi gdzie sie "gra na flecie" ?
stoi sie i rece sa ulozone jak do grania na flecie.
na prawej nodzie sie stoi, a lewa stopa (kostka)jest na prawym kolanie



Temat: ...a może kto gra najladniej na flecie poprzecznym
...a może kto gra najladniej na flecie poprzecznym
hmm...bo wątkii o perkusistach , o gitarzystach , saksofonistach już były !
czekam na ciekawe propozycje kto w naszym mieście najładniej gra na flecie
poprzecznym i kogo najczęściej widać?!



Temat: ...a może kto gra najladniej na flecie poprzecznym
Moim zdanie majładniej gra na flecie Emila S. i nie ma zdolniejszej dziewczyny
niż ona no i jeszcze Paulina L. a najlepszym wykładowcą jest z pewnością p.Ola
ona to ma podejście do uczniów,a ta troskliwość .....:) pozdrowienia Świąteczne
dla wyżej wymienionych. pa narka



Temat: kobiety w jazzie
Wspaniała Nicole Mitchell grająca na flecie. Szczególnie polecam płytę "Indigo Trio: Live in Montreal"; na basie gra Harrison Bankhead, na perkusji - Hamid Drake.




Temat: Trzy szkoły biją rekord Guinnessa w graniu "Ody...
Chodzi,oczywiście o szkołę nr 58 ( a nie nr 85,jak napisano ),do której
chodzi nasza Madzia i gra na flecie !



Temat: W Gdańsku pobierane są opłaty za granie na ulicy
Ja tam lubie jak dziewczyny graja na flecie.



Temat: Instrumenty?
Umiem grać na pianinie. W szkole uczyłam sie tez grać na flecie ale sie nie
nauczyłam i poza "wlazł kotek" i "żabke małą" nie wykraczam:)




Temat: tributes to Coltrane
Liebman
Liebman świetny z Elvinem. Podobno uczył Coltrane'a grać na flecie.



Temat: Moje dziecko powiedziało...
Julia: Jola uczy sie grac na flecie (w szkole)
Ja: A Ty dlaczego nie chcialas ?
Julia : bo ja chce zostac taka jaka jestem
:)



Temat: Piszemy limeryki!!!!
Pewien muzyk z Jerycha*
Na widok trąby wzdycha,
Lecz gra na flecie
Lub na klarnecie -
Żeby nie kusić licha.

*Chyba nie muszę przypominać Biblii.



Temat: W Kielcach będzie ekstraklasa?
aha zapomniałem, jescze dyrygent waszego chóru mi sie kojarzy z poznaniem
Ciekawe czy gra na flecie:)))))))))



Temat: KONKURS CZYM JEZDZI TWOJ KSIADZ
Uczy grac na flecie,pokazuje rozne formy gimnastyki,a pozniej kladzie sie na
nich i czeka na trzesenie ziemi.Jak mozesz cos dodac to dodaj CD.



Temat: Wojciech Kuś
Co to za kandydat platformy? z którym trzyma Kuś? Czy Kropek o tym wie, że
facio gra na dwa flety?



Temat: Co Ty peird.... MILER
Gdybyś widział jak ta pani pięknie gra na flecie prostym, to byś zmienił zdanie.



Temat: ulubieni bohaterowie z filmów monty pythona
Zezowaty podróżnik zdobywający obydwa szczyty Kilimadżaro.
Picasso malujący obraz na rowerze.
Uczestnicy programu telewizyjnego "Jak to zrobić" w którym dowiadujemy się jak
grać na flecie, wynaleźć lekarstwo na wszystkie choroby.



Temat: jak sie poznac na czlowieku?
noszę czerwony z białym pomponikiem na końcu. To właściwie jest czapeczka.
Czerwony kapelusz to nosił książe, który pocałował królewnę, tę od krasnoludków
i jeszcze ten jegomość, który szczury wyprowadził z miasteczka grając na flecie.



Temat: Coltrane rulez!!!!
To jest chyba jedyne nagranie, w którym można posłuchać Trane'a grającego na
flecie. "Welcome" to jeden z moich ulubionych utworów i Pharoah Sandersa chyba
też.:)



Temat: Szukamy nazwy dla placu przed kawiarnią Cztery ...
Mnie tez sie podoba Plac Vivaldiego, ale fajnie by bylo gdyby pan z fletem gral
jego utwory wlasnie na tym placu :)



Temat: "PRAWICA"-przeciwko wolnemu rynkowi- to mi prawica
za to lewica daje pieniądze na wszystkie super imprezy kulturalne w żarach
tzn.
gra na flecie skośnym w kościele lu fajerwerki

natomiast reszta może sie walić na ryj



Temat: A kto jest najlepszym saxofonistą?
a ja gram na flecie poprzecznym



Temat: szukam skrzypka na wesele
Jeżeli to jeszcze aktualne to ja gram na flecie poprzecznym, mogłabym pani
zagrać Ave Maria przy akompaniamencie organów ślicznie brzmi. Inne utwory
również są do uzgodnienia.
Pozdrawiam :-)



Temat: Skandalistka z Unii Pracy
Jesteś w błędzie że nic nie ma.Ma "muzyczne" usta jak nikt.Chyba lubi grać na
flecie.



Temat: TPSA taki łady budynek a w środku??
ale zato sa słowiki co graja na fletach



Temat: Rekord Guinessa w grze na flecie
Rekord Guinessa w grze na flecie
to super że zagrało tyle osób na flecie a poza tym sam tam grałem z orkiestrą
wszystkie dzieci ładnie zagrały a szczególnie dziewczyna która te flety
prowadził w grze.



Temat: Kerry ogłosił kandydata na wiceprezydenta USA
Na flecie (Clintusia) to grala Monika L.! :-)))
I ludzie stojacy w kolejach pod Human Services nie beda na Busha glosowali. Na
Kerry'ego tez nie. Najwyzej na Nadera, jesli w ogole.

A na flecie (Clintusia) grala Monika L. Stara spiewka! :-)))



Temat: Instrumenty?
Cymbalki i flet w podstawowce (na flecie mi nawet szlo i lubilam ten
instrument) a LO wiadomo gitara.
Potem mi przeszlo i teraz tylko czasem gram dziwolongi na flecie bo lubie
patrzec jak moje koty od tego glupieja;o)))




Temat: ...a może kto gra najladniej na flecie poprzecznym
nanjlepiej na flecie poprzecznym gra emi pozdro dla niej



Temat: Skandalistka z Unii Pracy
Gość portalu: JAJO napisał(a):

> Jesteś w błędzie że nic nie ma.Ma "muzyczne" usta jak nikt.Chyba lubi grać na
> flecie.

To sie teraz flet nazywa ?



Temat: Pograłabym z kimś....
hej:)a jaką muzykę grasz? bo wiesz, ja gram trochę na pianinie i flecie
poprzecznym (po I stopniu "muzyka")
odpisz
pozdrawiam
Bogusia




Temat: Gitarzysta poszukiwany....
A skrzypka nie potrzebujecie? Na gitarze tez gram, i na fortepianie... Na
flecie prostym daje sobie rade, tylko na flecie co sie gniecie - w zadnym
wypadku!!! Jedynie sluze rada i moge pokazac chwyty - jakby co - zeby nie
pryskalo w oczy! (;O)))



Temat: ney - arabski flet
ney - arabski flet

Witam serdecznie

Szukam osob ktore maja jakies doswiadczenia w graniu na tym instrumencie.
A moze jest ktos z okolic Wroclawia ktory interesuje sie muzyka arabska,hinduska?
pozdrawiam



Temat: Co dla kobiety jest szczytem podniety???
Kolacja w ogrodzie z orkiestra grajaca Mozarta. Najlepiej koncert na flet i
orkiestre i jestem Twoja ;)




Temat: Co dla kobiety jest szczytem podniety???
anahella napisała:

> Kolacja w ogrodzie z orkiestra grajaca Mozarta. Najlepiej koncert na flet i
> orkiestre i jestem Twoja ;)

A jak duża ma być ta orkiestra? :)))))))))))))))

Pozdrawiam serdecznie,




Temat: Muzyka na ślub
Muzyka na ślub
Witam, czy ktoś zna może godne polecenia osoby, które mogłyby zagrać na mszy
ślubnej? Najbardziej chciałabym jakich duet- koniecznie osobę grającą na
organach, druga ma skrzypcach lub flecie:)
Z góry dziękuję:)



Temat: Po sylwku
Po sylwku
Kurcze zespół KANSAS z Krasnegostawu jest zajebisty. Totalna
profeska -Szczególnie saksofonista i nie wiem na czym on jeszcze
grał - chyba taki plasikowy flet - naprawdę bomba.Może ma ktoś do
nich namiary?



Temat: wspominki z dzieciństwa
pewno, ze pamietam flet prosty , graliśmy na nim z zespołem szkolnym na
uroczystościach szkolnych i wyjazdowych, nawet zdobywaliśmy pierwsze miejsca na
zawodach, to były czasy



Temat: W niedzielę - XI Finał Wielkiej Orkiestry Świąt...
Gram u Jurka na flecie .



Temat: Po koncercie flecisty Frederika de Roosa i orki...
Po koncercie flecisty Frederika de Roosa i orki...
Hmmm, Jolanta Brózda zadawała pytania, a Jolanta Brózda
odpowiadała. Bardzo interesujacy auto-wywiad. Czy na flecie
przypadkiem też nie grała J.B.?



Temat: (b) w poprzednim odcinku:
tak clinton gra...
a wlasciwie spiewa.. wysokie C. to warzyszyc mu bedzie monika (flet poprzeczny).



Temat: muzyczna oprawa w kościele
muzyczna oprawa w kościele
szukam zespołu grającego na skrzypcach i flecie do kościoła w Opolu



Temat: basista i perkusista potrzebny pilnie!!!!!!!!!!!!!
jeżeli ktoś umię grać na jakim kolwiek instrumencie(oprócz fletu poprzecznego)
niech się zgłosi. płeć nie ma znaczenia wiek 15-20 lat



Temat: Co myślicie o orkiestrze z Chdk
jaka dzieciarnia patałachu gdyby nie kornety to orkiestry by nie było co do
klarnetów i fletów zgodzę się z tobą taki z ciebie wielki znawca piszę tak bo
sam gram na kornecie i popiera mnie większość orkiestry



Temat: multiinstrumentalisci
niezly jest tez rashaan roland kirk-tenor
sax,flet,stritch,manzello,kastaniety,syrena.co ciekawe ten facet potrafil grac
na trzech instrumentach jednoczesnie:sax,manzello,stritch...



Temat: Piszemy limeryki-kontynuacja
Lecz Halina za fletem szaleje
"grać" przestaje wtedy gdy dnieje
Kleryk ma argumenty
niczym indyjski święty
Więc uczucie ich wciąż tężeje.




Temat: buskerbus
buskerbus
Dziewczyna z Portugalii poszukuje osoby grającej na wiolonczeli lub flecie w celu wspólnego występu na Buskerbus 2008. Kontakt : tel. 693065927



Temat: JAPAN - kraj kwitnacej mysli
Jak ten czas leci. Juz dwudziesty piaty dzien pobytu w kraju kwitnacej wisni i
jeszcze dwa tygodnie grania. Wesele Figara, Tytus, Cosi i Uprowadzenie juz za
nami a przed nami Don Giovanni, Czarodziejski flet i Requiem. Pozdro z Japonii
dla czytelnikow tego forum.



Temat: Kulturalne cytaty z forum
No wiec wstawiam ten wątek i będę obrażał
• Re: NO WIĘC WSTAWIAM TEN WĄTEK I BĘDĘ OBRAŻAŁ. adres:
*.jeleniag.sdi.tpnet.pl
Gość: maurycy 01-02-2003 20:54 odpowiedz na list odpowiedz cytując

Ale jesteś elokwentny. No bluxnij trochę. Np.

Niech cię pokręci paraliż syfilityczny złapany na dziwce z nigieryjskiego
burdelu łącznie s HIV-em i Aidsem odzidziczonym po generale Aminie, który nie
przestrzegając 10 przykazań, nie tylko phańbił sie sodomia, ale także
kanibalizmem, bo zjadł twojego ojca, kiedy on miał trzecie sadium syfilisa i
pradkująca gruźlicę nie mówiąc już o gonorei złapanej od hrabini P., która
grając na flecie ksiecia R. zlamała sobie noge, mysląc o następstwach swojego
uczynku, potykając się o klecznik w kościele swojego prawdziwego ojca wikarego
Z., ktory był ofiara Stomilu i racjonalizacji wynalzczej naszych inzynierów
kształconych przez Glempa, któremu taca nie pozwoliła na inwestycje w przemysle
gumowym, jakkolwiek intratnym. Żeby cię kijanki zjadły w toni własnych mysli o
ruczju z kapiacymi sie pieknosciami prosto z raju Allaha. Niech ci ręce
szczezną po dotknięciu Bułanka w innych celach niz urynacja. Nich ci fanfary
niebiańskie graja tak głosno, aż ogłuchniesz i nie usłuszysz słowa bozego
skierowanego do twojej zdegenrowanej duszyczki, która uwazałaes za cud natury -
choc tak naprawde to była jedynie karykatura, blizsza szympansowi niż
człowiekowi za którego się masz. Bys został służącym wlasnego konia i
kochankiem owcy, która sie Bogu nie spodoba na ofierze. Ratuj sie, bo cię juz
nawet cud nie uratuje. Jedyne wyjście jakie ci pozostało to samobójstwo przez
powieszenie z ostanimi słowami na ustach - "Panowie, a co wy mi robicie?"




Temat: Segregacja w szkołach
Teraz wiele dzieci uczęszcza popołudniami na zajęcia dodatkowe. Ze starszym
synem miałam duzo pracya. W jedno miejsce woziłam go na angielski, gdzie
indziej na basen.Na szachy udało sie go zapisac bezpośrednio po lekcjach na
muzykę czekał ponad dwie godziny po lekcjach, na taekwondo woziłam go pod
wieczór. Ile przez to zmarnowało się jego i mojego czasu, dodatkowych pieniędzy
na dojazdy. A wszystkie te zajęcia i tak były płatne. Gdy dowiedziałam się o
sytemie w szkole 22 zapytałam sie w mojej szkole przy zapisie młodszego czy nie
warto byłoby tak też zorganizowaćw tej szkole. Aby wcześniej, juz przy zapisie
porozmawiać z zainteresowanymi rodzicami. Tak ułożyc plan aby dzieci nie
marnowały bez sensu czasu pomiędzy lekcjami a zajęciami
dodatkowymi.Odpowiedziano mi, że szkoła nie ma obowiązku pomagac rodzicom w tym
zakresie a jeśli mi się nie podoba to moge poszukać innej szkoły. Rodzice w
poszczególnych klasach sami muszą się dogadać we wrześniu. Pytam się w jaki
sposób, przecież się jeszcze nie znamy w danej klasie i możemy mieć różne
poglądy co do zajęć dodatkowych np. język angielski czy niemiecki, gra na
flecie czy taniec itp.Trudno jest to dobrze zorganizować, może to zająć ze 2
miesiące. a zreszta kto sie tego podejmie. Ja nie mam czasu ani doświadczenia w
tym względzie i wdzięczna byłabym gdyby ktoś z administracji szkoły tym sie
zajął.Mojej osiedlowej szkole nikt nie chce podjąc takiego trudu. Zazdroszczę
rodzicom uczniów ze szkoły nr 22, że im sie tak udało. Ale nie wiem komu to
przeszkadza. Przeciez i tak płacą za te zajęcia rodzice z własnej kieszeni.
Pewnie to zazdrość dyrektorów szkół, którym się nie chce tego zorganizować. A
może to rewalizacja prywatnych szkół, które chcą do siebie ściągnąć uczniów
poprzez dobre zorganizowanie zajęć pozalekcyjnych? Zazdrość, że nawet
publiczne szkoły też moga dbać o dobro uczniów a nie tylko pozostawac na
obowiązkowym minimum.



Temat: Wzrasta liczba powołań kapłańskich w Polsce!!!!
> -1 to nie są jedyne studia po których nie ma bezrobocia takimi kierunkami są
> jeszcze nauczyciele języków obcych zwłaszcza angielskiego i niemieckiego oraz
> psyhcologowie i informatycy za to wśród księzy pojawi się nie bawem
bezrobocie
> ukryte podobnie jak to się rzecz dzieje w rolnictwie i ..w małych prywatnych
> rodzinnych firmach...

Hehehe, zaraz zadzwonie do kumpla, który po informatyce od pół roku szuka pracy
i powiem mu,że w jego zawodzie nie ma bezrobocia...
A skoro wśród ksieży jest ukryte bezrobocie to znaczy,że aż tylu ich nie
potrzeba.

> - 2kolejna masońska prowokacja (pijacy w sutannach) po to poszli na
duchopwnych by siarę odwalać masońskie ścierwo

Rozumiem, że po pijaku jeżdża tylko agencui masonerii w łonie koscioła...

> -3 bzdura

Bzdura??? A takie nazwisko "Halberda" coś ci mówi? A nazwisko "Rydzyk"? a może
nazwa Stella Maris?

> -4 jeszcze wieksza bzdura z Faktów i Mitów wzięta..wiarygodność tej szmaty po
> wielokroć została podważona (ostatnio przez detektywa Rutkowskiego)

Czyli nigdy nie było przypadków pedofilii wsród ksieży. Zaden ksiądz nie macał
ministrantów, nie kazał dziewczynkom grać sobie na "flecie", nic z tych rzeczy.
A zapewne jeżeli coś takiego się zdarzyło to za sprawa agentów masonerii.
A co do tej baby i dzielnego detektywa... jak ksiądz z nią nie spał i miał
pewność,że ona nie jest w ciąży to powinien oskarzyć ją o oszczerstwo i o próbę
wyłudzenia. No chyba,ze się bał, że ona naprawdę jest w ciazy.

-5 takimi wozami jeźdxi znikomy odsetek księzy większość zwłaszcza na wsi
> duchowni dzielą biedę razem ze swymi wiernymi

tak. Niektórzy mają pecha i trafiaja do biednej parafii z której niewiele da
się wycisnąc. Ale ci, co mają szczeście nie bardzo oglądają sięna biedę, Z za
szyb mercedesa swiat jest piękniejszy.

> -6 taką ustawę wysmażył rząd Rakowskiego więc to do niego kieruj pretensje

ale nie przewidział, ze na cele kultu religijnego jeden ksiąd moze chciec
sprowadzić 30 luksusowych mercedesów.

> -7 kolenje klamstwo z FiM wzięte

o takich przypadkachj pisała także np lokalna prasa lubelska - ksiądz naderwał
ucho chłopakowi, który uznał, ze nie ma zamiaru dłużej się nudzić na
rekolekcjach. Pisała też kiedys o podobnym przypadku RZeczpospolita. Tak, wiem,
wszystkie gazety poza Naszym Dziennikiem są lewacko-masońskie i szkalują
kościół. Tylko ND pisze prawdę. Jak Volkischer Beobachter



Temat: Gdzie.. [wieczorne narzekanie]
Gdzie.. [wieczorne narzekanie]
Gdzie jest ta..
Przestrzeń, w której zmieściły by się myśli moje,
Która pokocha czas zabity we dwoje,
Róża, której kolce by mnie nie raziły
Której ukłucia by rany leczyły,
Ta, z którą miałbym zawsze ochotę pogadać,
Tak często, jak deszcz lubi padać,
Gwiazda najjaśniejsza na niebie,
Wypatruję ja Ciebie,
Piękna, co bestię poskromi,
Amazonka, która zło rozgromi,
Która złą ciszę wypełni choćby milczeniem,
Co w głowie zawróci nieziemskim spojrzeniem,
Co Ogromną pustkę w końcu wypełni,
Będzie gotowa czyn ten popełnić,
Mądrość co filozofa zrozumie,
Perła, którą widzę w tłumie,
Dusza, która romantyka dostrzeże,
Osoba, która mówi szczerze,
Zjawisko, które nie przeminie
Fala, która nie odpłynie,
Akord, w idealnej tonacji,
Najlepszy element wspólnej kolacji,
Bogini, boska w swej zwyczajności
Pani jasności, władczyni ciemności,
Troskliwa, opanowana, zazdrosna,
Niczym ptaki na wiosnę radosna,
Mistrzyni harmonii ducha
Z nieśmiałym uśmiechem, od ucha do ucha
Kobieta, kobieca niczym kobieta (:o)
O czym ja mówię, dobrze tam wieta,
Królowa, rozsądna, lecz dobrotliwa
Czasem najlepsza, a czasem leniwa
Niezbędna dla zmysłów,
I pełna pomysłów,
Tak piękna, jak pięknie czasem potrafi grać flet,
Zbawicielka, co uchroni Forum od takich bzdet..
Nie pozostałbym dłużny, nie byłbym tak próżny,
Dałbym to samo, a nawet więcej rzeczy przeróżnych.

Wieczór skłonił mnie do refleksji, dziwnych jak widać. To coś na pozór
wiersza, nie żaden anons. Jeśli ktoś doczytał aż tutaj to gratuluję. Musiałem
gdzieś to wyrzucić. ;p



Temat: Dlaczego rosły prerie, a nie las?
ignorant11 napisał:

> alex.4 napisał:
>
> > Współcześnie wygladające kości H.Sapiens sapiens to już trochę ponad 100 t
> ys.
> > lat temu. Kolebka H.Sapiens jest Afryka wschodnia.
> > Pozdr
Homo neandertalis to nie inny gatunek tylko ten sam podgatunak już kilkaset
tysiecy(300) lat temu mózg ma większy 1250cm^3 niż dzisiaj niejeden cimnoskóry
człowiek.
Akurat dokładnie pasuje lokalizacja neandertalczyka do występowania biło-
niebieskokiego człowieka.

>
> Sława!
>
> Tak się bedzie twierdzić aż do czasu gdy gdzie indziej znajda starsze kości...
>
> A gdy nie znajdą, to nadal będziemy pochodzić od Murzynów...
>
> Ciekawe zresztą od kiedy odnajdujemy zróżnicowanie rasowe?
>
> Pozdrawiam!

duzo ciekawych informacji.
Neandertalczyk np gra na flecie, wytwarza narzedza, buduje namoioty wcześniej
niż inni o tym pomyślą. Tam też informacja o bumerangach zanlezionych w Polsce
z przed 20 tysiecy lat. Chyba już u nas troche wyszły z mody choć na drugim
końcu swiata ciągle w uzyciu.

Dodatkowa cikawostka. Wsród polskich myśliwych w kręgach łowieckich ostał się
stary zwyczaj. Po zabiciu zwierza ułamuje się zieloną gałzkę macza delikatnie w
farbie, łamie na pół. Jedną część wkłada za kapelusz a drugą zwierzęciu do
pyskam żeby po śmierci nie zabrakło mu pożywienia. Złom to równiż najwyższe
odznaczenie myśliwego. Otóż zwyczaj ten ma 200 tysięcy archeologicznych lat.
Dlaczego jest u nas a nie ma go u ościennych naci? Czu to nie świadczy o
starożytności naszego rodu? O jego pamięci i woli pamięci tradycji. Tylko naród
wolny będzie pamiętał przeszłość.

Wilk i szalkal są rozdzielone genetycznie przez milion lat. A wydają płodne
potomstwo. Dlaczego Near rodzielony od reszty ok 200 tys lat miłby zatracic
możliwość krzyzowania tym bardziej że pokolenie psie trwa krócej.
Tylko nam na połnocy toważyszy wilk, tym podobnym do nas, co mówią że są inny
gatunek szakal.

Wilk nie pozwoli by mu szakal krew psował i zagryzie jak psa. Chociaż miesza
sie i ma płodne potomstwo.

osiagnięcia techniczne od 3 milionów lat
kopalnia wegla zprzed 32Tys lat Landek Czechosłowacja.
Jaskinie z ogrzewaniem węglowym 73 tys lat temu Francja.
Namioty 60k Moldowa.
Religijne sanktuarioum 80k Szwajcaria
Near mieszka w jaskiniach w Europie od 200k. Od Giblartaru do Kałkazu

www.asa3.org/archive/asa/199707/index.html#32




Temat: DaDaRock - Legitymacje
DaDaRock - Legitymacje
Musiałem poprowadzić nowy wątek, bo w poprzednim wnerwiła mnie jakaś
podstarzała aga pobłażliwa dla 14latków, którzy się dobrze bawili i zanudzali
podstarzałą agę żądaniem bisów (niepotrzebnych, ba - powiększających
zalewający Ją splin).
Chodzi oczywista o Legitymacje!
Dla wyjaśnienia - tę Chłopięcą Formację oglądałem jako 56letni nastolatek,
obok żona i dwie córy: nastolatka i dwudziestokilkulatka - niemal grupa
próbna obopu - można badać oceny społeczne...
Legitymacje zastrzeliły mnie profesjonalizmem muzycznym! Mniemałem sobie
naiwnie, że to trzech aktorów, którzy pobawić się chcą muzykowankiem, choć
zaliczyłem już recital Imieli i wiedziałem, że nie będzie żadnej
amatorszczyzny...
Teraz wyliczę ile dziwnych skojarzeń miałem, by zadowolić "agę z innego
wątku", protekcjonalnie wybaczającą małolatom, że widocznie niewiele słyszeli.
Oczywiście wszystko to nazwałbym Dadaizmem muzycznym w którym wychwytywałem i
Zappę i Can i Karela Gotta i mongolskich lamów śpiewających dwudźwiękami i
protest song szalonego samuraja i różne odcienie polskich dokonań... Zabawa
jest przednia - wszystko to raz jest pastiszem a za chwilę czujesz, że
chłopcy świetnie czują to co grają, że sprawia im radość granie i sprawianie
radości innym tym, że grają! Głosowo zestrojeni tak, jakby praktykowali w
poznańskin chórze chłopięcym (którym? - do wyboru...)
Konrad Imiela imponował obsługą gitar - sam już nie wiem z którą był
najlepszy - chyba z basówką, Sambor Dudziński zachwycał etolą i fletami
wszelakimi (na niemal Ossjan) a ten trzeci też znakomity a akordeonik mu
chodził jak, nie przymierzając, Richardowi Galliano - to nie dla małolatów
tylko dla wiele słyszącej, dojrzałej i doświadczonej agi...)
Wszystko jednocześnie oszczędne, taki niemal minimalizm muzyczny, bo dźwięków
było akurat w sam raz. No i nie zapominajmy o porażającym uroku całej trójki,
okraszonym surrealistycznymi rymowankami zapowiedzi.
Myśle, że za jakiś czas znowu się wybiorę na Legitymacje - mają u mnie
otwarty kredyt zaufania!!!




Temat: Koncerty na gitarze klasycznej - lato "Gal" 2006"
Koncerty na gitarze klasycznej - lato "Gal" 2006"
*********************************

garden2005 napisał:

Miło mi zaprosić przemiłych Sąsiadów na pierwszy letni koncert gitary
klasycznej.

Niedziela 21.05, Restauracja "Gal" - ul. Wąwozowa 8, ogródek,
godz.19:00 - 21:30
muzyka: klasyczna, spokojna, latynoamerykańska
21:45 - 23:00 wewnątrz lokalu

zaprasza Jacek Mazurek

właściciel, dyrektor, założyciel, nauczyciel
"JAMA" Niepubliczna Szkoła Muzyczna I Stopnia ul. Nowoursynowska 210/212
Szkoła prowadzi klasy: gitary, fortepianu, skrzypiec, fletu

WSTĘP WOLNY
Sorry za trochę reklamy ale to jest coś za coś

*********************************

• Re: Koncerty na gitarze klasycznej - lato "Gal" 2
magdalena765 16.05.06, 10:56 + odpowiedz

Wow! Uwielbiam gitarę klasyczną i fajne kawałki, no ale do tego potrzebny mi
jest nastrój i ogólne zainteresowanie słuchaczy

• Re: Koncerty na gitarze klasycznej - lato "Gal" 2
mario884 16.05.06, 11:13 + odpowiedz

No!
Dobre winko, gitarka w tle, jak za młodu!m

• Re: Koncerty na gitarze klasycznej - lato "Gal" 2
garden2005 16.05.06, 12:56 + odpowiedz

Jak za młodu! Dokładnie Marzy mi się Porto Vecchio (południowa Korsyka).
Grałem tam ok. 10 lat temu międzynarodowe turnieje brydżowe przez wiele lat a
ulubionym zajęciem wszystkich, było chodzenie o północy do tawerny, gdzie do
białego rana odbywały się koncerty gitar klasycznych. Tawerna ma do tej pory
nieprawdopodobny nastrój i akustykę.
Stary wyremontowany kościół z czaszą i wieloma antresolami z barkiem pełnym
wina i szampanów. Wirtuozeria pełna, nawet nie wiedziałem, że z gitary można
wydobywać dźwięki perkusji, skrzypiec itp. Do tego wszystkiego gra świateł i
popularne piosenki francuskie i włoskie, typu nasza "Szła dzieweczka.."
Nigdy nie wyszedłem przed zamknięciem , strasznie mi sie podobało i dlatego
zachęcam.
Może udałoby się stworzyć coś podobnego?

• Re: Koncerty na gitarze klasycznej - lato "Gal" 2
magdawe 17.05.06, 10:09 + odpowiedz

Garden - tak to napisales, ze sie wzruszylam. Co za klimacik, ech, uwielbiam.
Bardzo mnie Twoj opis zachecil do przyjscia na koncert.
[...]




Temat: Pobębnią w Warszawie
maclorcan napisał:

> I się skończyło, a ja chcę jeszcze (
>
> To było niezwykłe przedstawienie. Połączenie gry na instrumentach i gry
świateł. Przede wszystkim minęło bardzo szybko. Dwie godziny przedzielone
przerwą, a mnie się zdawało jakby grali ze 40 minut
> Pierwsza część była typowo "bębnowa" i szczerze mówiąc trochę mniej utkwiła
mi w pamięci, co nie znaczy, że było źle czy nudno. Było super, czasem grali
niemal z prędkością karabinu maszynowego a czasem zwalniali i dwie osoby
bawiąc się z publicznością robiły "pojedynek" kto zagra głośniej albo lepiej.
Było całkiem zabawnie ) Można było poczuć ile pracy, wysiłku i potu trzeba
włożyć w tą grę.
>
> Druga część była trochę bardziej urozmaicona. Przede wszystkim wytoczyli
"ciężką artylerię" Do bębnów dołączył też shamisen, koto i japońskie flety.
W tych
> kawałkach fajnie było zamknąć oczy i puścić wodze wyobraźni ) Coś
niesamowitego. I minęło mi jeszcze szybciej.
> Potem była już owacja na stojąco, numer bisowy, zabawa z publicznością i
znów owacja... Ja do tej pory czuję te basowe wibracje w żołądku )
>
> Cóż... może za rok przyjadą znowu. Myślę, że warto byłoby już zacząć zbierać
> na bilet ))))

otóż to ))
strasznie mi się podobało, jak i wszystkim widzom, sądząc po bawach na stojąco
i okrzykach zachwytu
Hipnotyzujące przedstawienie. Widownia pełna (chociaż Kongresowa nie
udostępniła balkonów), bardzo dużo cudzoziemców - nawet jakiś próbował opchnąć
nadwyżkowy bilet przed wejściem.
Ja akurat bilet tym razem dostałam, ale myślę, że w przyszłości warto wydać te
sto-ileś złoty



Temat: koncert World music (tybet,japonia indie)
koncert World music (tybet,japonia indie)
Orientacja na Orient
01.05.2004r godz.19:30 Jazz-Club ul.Duza9
Scena Teatru „Kubuś”
Zespol muzyczny "Orientacja na Orient" istnieje od kwietnia roku 1983, kiedy
to zadebiutowal na krakowskim festiwalu "Jazz Juniors". Od tego czasu
wystapil wielokrotnie w Polsce, we Wloszech i w Niemczech, a takze w radio i
TV. Zespol wykonuje repertuar oparty na motywach orientalnych (sa to
kompozycje lidera) oraz oryginalne utwory z Dalekiego Wschodu (Indie, Tybet,
Japonia). Ukazaly sie dotychczas 2 kasety z nagraniami zespolu oraz 10 CD i
kaset wydanych w Polsce, we Wloszech, na Wegrzech i w USA z nagraniami lidera
(Lucyan). Przez zespol przewineli sie tak znani muzycy, jak jeden z
najlepszych jazzmanow polskich mlodego pokolenia Wojciech Staroniewicz
(saksofon) czy flecista zespolu "Brathanki" Stefan Blaszczynski.
Aktualny sklad zespolu:
§ Lucjan Wesolowski - sitar, flety, gitara, spiew
§ Jacek Kasprzyca - gitara, spiew
§ Piotr Kolasa - instrumenty perkusyjne
§ Robert Kawka - instrumenty perkusyjne

Urodzilem sie w 24.03.1954 roku. Zajmuje sie muzyka od pietnastego roku
zycia. Spiewam, gram na gitarze, gitarze basowej, sitarze, cytrze, mandoli,
bouzouki, instrumentach perkusyjnych, fletach bambusowych i prostych oraz
roznych etnicznych instrumentach strunowych (saz, czonguri, panduri itd.).
Komponuje piosenki i muzyke instrumentalna, zwlaszcza medytacyjna,
relaksacyjna i w stylu World Music. Prowadzę zespol Orientacja na Orient (w
Polsce) i The Lucyan Group (we Wloszech, gdzie mieszkam na stale). Jestem
czlonkiem zespolu Shakti Vilas, ktory wykonuje indyjskie piesni duchowe
bhajan.




Temat: Odwyk
Miltonia, to typowe dla nalogowcow. Obudzi sie takie, przetrze oczy i jakos sie
doczlapie do kompa. Mnie sie jeszcze poki co udaje nie internecic z domu, ale
nie jest to wylacznie moja zasluga, he he.
Miltonia, znalazlem cos co ci sie winno podobac (znajc twa milosc do artystow,
niech szczezna), natomiast ciekawi mnie opinia Edzi:

Progresja

Wierzby nad strugą ocipiały,
Ksiądz znowu zapadł na migdałki,
A jakis starzec zapaździały,
Brzdąka na strunach dyrdymałki.

Główkę łysiutką ma jak gałka,
Nóżki się za nim ledwie wloką,
A zabytkowa dyrdymałka
Reprezentuje styl rokoko.

Melodia gmatwa się i wije,
Nad wsią przeciąga wiatr i słota.
Wójt swojej żonie plecy myje,
A zootechnik bada kota.

I kury już pozasypiały
I jeż, i wesz, i wilk, i stonka.
I tylko starzec zapaździały
Na dyrdymałce swojej brzdąka.

I myśli przy tym: - Mocny Boże,
Jak się rozkręcę, jak rozigram,
To cały ból w melodię włożę
I całą młodość swoją wygram.

Wyśpiewam smutek, żal i troskę,
Miasta, pałace i żołnierzy.
I dreszcz przeszyje nagle wioskę,
I włos się jej na głowie zjeży.

A guzik, drzewa zaszumiały
I pies wyknocił się na działce,
I tylko starzec zapaździały
Z uporem gra na dyrdymałce.

Ty pojmiesz go, poeto młody,
Też złości cię martwota gminu.
Także byś porwać chciał narody
Do niesprecyzowanych czynów.

Zatrzymać Ziemię, popchnąć Słońce
Uniezależnić się od teścia.
A tutaj - nakład dwa tysiące,
Cena - 5 złotych, stron dwadzieścia.

Recenzje dwie się ukazały
I sąsiad gratulował żonie.
Więc jak ten starzec zapaździały
Też dyrdymałkę chwytasz w dłonie,

A jeśli wolisz - to na flecie,
A jeśli zechcesz - na gitarze.
I teraz gracie już w duecie,
To znaczy ty i tamten starzec.

I słuchać gromki odgłos dęcia,
I rżnięcia - z boków, z góry, z dołu,
Doszlusowują ćwierćtalencia
I dołączają do zespołu.

Płyną rapsodie i horały,
Znane, lecz cwane, bez wątpienia.
Albowiem szansa zapaździałych
W upowszechnieniu zapaździenia



Temat: KTO to jest siedem- czyli kretyn5440
Siedem o sobie i rodzinie
vini1 napisała:

> <a
href="http://www.oaza.org.pl/polski/indeksy/osoby.html"target="_blank">www.o
> aza.org.pl/polski/indeksy/osoby.html</a>
>
>
>

Wesele było kontynuacją eucharystii
Podpisałam Krucjatę wraz z mężem w czasie rekolekcji oazowych Domowego Kościoła
w lipcu 1994 r. Mamy pięcioro dzieci. 25 kwietnia 1997 roku odbył się ślub
naszego syna Marka z Honoratą. Oboje oni trwają we wspólnocie Neokatechumenatu.
Ku naszej radości młodzi zdecydowali się na wesele bezalkoholowe. Na wysłanych
zaproszeniach prosili gości o uszanowanie tej decyzji.
W przygotowanie uroczystości włączyła się cała wspólnota modlitewna.
Najważniejsza była liturgia Mszy św. Od samego początku panowała atmosfera
radości i entuzjazmu. Zespół zaśpiewał "Pieśń nad pieśniami". Grano na
organach, fletach, gitarach, skrzypcach i bębnie. Czytania poprzedzone były
dobrze przygotowanym wstępem, który przedstawił Pismo św. jako księgę żywego
Słowa - pełnego drogowskazów dla człowieka. Kolejne osoby przybliżały nam treść
wybranych czytań mówiących o wzajemnej miłości. Wprowadzenie to było skierowane
nie tylko do młodej pary, ale również do wszystkich gości. Każdy został
umocniony. Główny celebrans zwrócił się do zaproszonych słowami: Błogosławieni
wezwani na ucztę Godów Baranka (Ap 19, 9). Radość udzieliła się wszystkim
obecnym.

Wesele było kontynuacją Eucharystii. Sala przyozdobiona została cytatami
biblijnymi i rysunkami dzieci. Przy wspólnym stole toast wypiliśmy sokiem
owocowym.

O północy młodzi małżonkowie zwrócili się ze szczególnym podziękowaniem do
rodziców. Wszyscy bawili się razem. Muzyka odpowiadała starszym i młodszym.
Młodzież zapraszała gości do tańca w dużym kole dookoła sali. Zauważyliśmy, że
na sali nie palono papierosów, choć nikt o to nie prosił. Myślę, że w czasie
tej pięknej uroczystości spełniły się życzenia matki panny młodej wypowiedziane
w czasie błogosławieństwa w domu: żeby na tych godach nie zabrakło Maryi.

Antoni i Zofia Kałużni, Poznań




Temat: Zbigniew Herbert - żałosny kabotyn i mitoman !
Gość portalu: Palnick napisał(a):

> Śmiertelnie zazdrościł Miłoszowi nagrody Nobla.

Śmiertelnie? A skąd o tym wiesz, że zazdrościł - może tak może nie, to ludzkie
uczucie, ale co z tego?

> Nigdy mu nie wybaczył sukcesu i
> luzu oraz poczucia humoru.

Gdzieś to wyczytał?

> Pluł na swoich, często urojonych, przeciwników po
> chamsku i bez polotu.

Zbyt mocno to napisałeś. Prawdą jest, że ja też nie mogłem strawić niektórych
jego tekstów pisanych do Tysola - pachniały Wrzodakiem. Ale nie zmieniło to
mojego stosunku do tego człowieka, którego miałem okazję poznac i z nim
porozmawiać.

> Wreszcie popadł w ciężką depresję a na koniec
> najwyraźniej mu odbiło - zainicjował akcję na rzecz uznania zasług pułkownika
> Ryszarda Kuklińskiego.

Mi najwyraźniej też odbiło, bo też uznaję, że Kukliński był prawym i honorowym
Polakiem.

> Choć dobry poeta to na pewno nie najwybitniejszy.

Każdy ma prawo do swojego sądu. Ja bym się nie odważył wyrokować, kto był czy
jest najwybitniejszym polskim poetą - zbt wielu mi sie podoba, a jednym z
ulubionych wierszy jest "Spotkanie" Lechonia:

Dzisiaj nocą samotną, spędzoną bezsennie,
Po promieniach księżyca, jakimś dziwnym tchnieniem,
Sam nie wiem, jak się nagle ocknąłem w Rawennie
I z dawno utęsknionym spotkałem zwidzeniem.

Przez otwarte ktoś okno grał cicho na flecie,
I wiatr lekki woń przyniósł duszącą, upojną -
Jak w mistycznym w nią szedłem wplątany bukiecie,
Pod nieba wyiskrzoną kopułą dostojną.

"Będziecie wysłuchani tęskniący, więc proście!"
Jak przez Boga zaklęty przymknąłem powieki -
I tylkom jakiś dziwny posłyszał szum rzeki,
A później, później Danta ujrzałem na moście.

"Tyżeś to, ty mój mistrzu! Dlaczego tak blady
I czemu taki dziwny niepokój cię żarzy?
Przychodzę cię ubłagać o sekret twej twarzy.
Nic nie wiem. Zabłądziłem. I proszę twej rady".

On to rzekł, czy rzekł księżyc, czy woda to rzekła,
Padłem, głowę ukrywszy rękami obiema:
"Nie ma nieba i ziemi, otchłani, ni piekła,
Jest tylko Beatrycze. I właśnie jej nie ma".

> Polityk zaś żaden.

Nigdy nie uważał się za polityka.



Temat: Alamut - koncert premierowy - 31.05 Warszawa
Alamut - koncert premierowy - 31.05 Warszawa

31 maja zapraszamy na wyjątkowy koncert w Teatrze Montownia w Warszawie –
premiera debiutanckiego albumu grupy, który 28 maja trafi do ogolnopolskiej
sieci sprzedaży.
Alamut to jedna z ciekawszych artystycznie formacji muzycznych w Polsce,
grająca oryginalne połączenie transowej muzyki etnicznej z jazzem. Zespół
posiada w swoim składzie znakomitych i uznanych muzyków, a przede wszystkim
obdarzoną pięknym głosem wokalistkę. Strukturę koncertu cechuje otwarta forma
wypowiedzi muzyków, zbliżając repertuar do dokonań etnofreejazzu. Pomimo tak
przyjętej formy, jest to przede wszystkim muzyka etniczna o dużych
inspiracjach muzyką bliskiego wschodu, z elementami jazzowej improwizacji oraz
mocnej, transowej energii. W ich twórczości usłyszeć można przeróżne muzyczne
światy, od klasyków transetno - Nusrat Fateh Ali Khana, Dead Can Dance.
Mercana Dede, Billa Laswella, po rodzimego Osjana.

Grupa nie stroni od eksperymentów - pod koniec roku 2006 r. zagrała współną
trasę koncertową z legendarnym klarnecistą yassowym Mazzollem, zaś w kwietniu
b.r. zagrała wspólne koncerty z wokalistą z Mongolii Boldbaatarem Suchdordżem
- mistrzem śpiewu gardłowego choomij.

Na wydawanej płycie orientalne wokalizy, turecki flet ney i wschodnie
instrumenty perkusyjne splatając się z jazzowym kontrabasem, gitarą i
klarnetem zabiorą słuchaczy w mistyczną podróż na Wschód, do magicznego Ogrodu
Alamut - twierdzy Asasynów.
Nagrania dokonano latem 2006 r. W produkcji albumu uczestniczyli znani i
cenieni producenci młodego pokolenia - Noon i Mothashipp. Podczas nagrań
zespół świadomie zrezygnował z dzisiejszych możliwości komputerowej edycji
dźwięku, skupiając się na nagraniach żywych, które niejednokrotnie powstawały
z improwizacji w studio. Pozbywając się możliwości nagrywania ślad po śladzie,
płyta nabrała charakteru bardzo osobistego, prawdziwego, nie pozbawionego
naturalności dźwięku.
Płyta ukazuje się nakładem wydawnictwa Unzipped Fly. Dystrybucja: Fonografika.

Rezerwacja Biletów:
Kasa Teatru Montownia tel. (22) 339 07 60, (22) 339 06 08 , +48 604 833 989
Info: www.alamut.pl , www.montownia.art.pl




Temat: Wyznania poczatkujacej melomanki
> marekkrukowski napisał:
> > Co prawda przegladałem ją tylko w ksiegarni, ale odniosłem silne wrazenie,
> > że książka jest beznadziejna, a autor nie ma zielonego pojęcia o tym, o czym
> > pisze i do tego jest zupełnym debilem.
> [...]
> > ze autor wmawia czytelnikowi, że Il
> > trovatore to po włosku Znaleziony.
>
> No, to gratuluje oceny książki na podstawie znajomości przez autora włoskiego
> a przypominam, że książka jest autorska, a nie tłumaczenie z włoskiego)!

A to ja proponuję, żebyś zacytował opis Trubadura z książki, to podyskutujemy
debil czy nie. Bo w moim przekonaniu, jak ktoś normalny nie zna włoskiego, to
się nie mądrzy na temat znaczeń słów włoskich. A jeśli nie tylko sie mądrzy,
ale do tego robi to w stylu "nikt sie nie zna, tylko ja jeden" to jednak
udowadnia swój debilizm w sposób dość niepodważalny. I zmniejsza wiarygodność
innych swoich wypowiedzi.

> Ja księżkę mam, używałem i jeszcze czasem do niej zaglądam i choć nie
> wszystkie proponowane wykonania mi odpowiadają. Autora proponuje np.:
>
> Bach, Koncerty Brandenburskie: 1. Academy of St. MArtin in-the_Fields, dyr.
> Mariner, 2. Filharmonicy Berlińscy, dyr. Karajan, inne: English Chamber
> Orchestra, dyr. Britten (to akurat mam i mogę potwierdzić, że jest
> wyśmienite!)

No to jest właśnie ten kawałek muzyki, w którym w ogóle nie istnieje pytanie
czy możliwe jest granie po bożemu (czyli a la Brahms), czy trzeba sie trochę
pointeresować historią muzyki. Tu róznica jest tak zniewalająvca, że ktoś kto
nie wymienia ani Leonhardta, ani Pinnocka, ani Koopmana, czy czego tam
siedzisiaj słucha, daje dowód, za albo nie słyszał, albo nie słyszy. Nawet
Łętowski, który w najmniejszej stopniu nie chwytał estetyki wykonawczej
usiłującej wspierać się rozumieniem estetyki czasów kompozytora, w tym wypadku
wymienił 4 wykonania, jak to mówi młodzież, HIP-owe,a tylko jedno tradycyjne.
Tym piątym jest właśnie nagranie Brittena. Bo rzeczywiście jest to nagranie
niezwykłe.

>
> Bach, WTK: W.Gieseking, F.Goulda, W.Landowska, G.Leonhardt, ... E.Fisher,
> G.Golud, Ś.Richter - mam je prawie wszystkie (poza Giesekingiem i
> Leonardthem)i polecam każdemu w ciemno!

Tu jest nieco inna historia, tu proporcje brzmieniowe nie są tak ważne, a że
muzyki tu w muzyce ponad 100% dobry muzyk nawet grając bez sensu znajdzie coś
ciekawego dla słuchacza.

> Chopin, Nokturny: M.Joao Pires, A.Harasiewicz, A.Rubinstein
>
> Chopin: Koncerty fortepianowe: 1. W.Aszkenazi (w komentarzu: Argerich, Polini,
> Rubinstein, Horowitz), 2. K.Zimerman

W kwestii Chopina to akurat sprawa jest jasna, nie istnieją właściwie żadne
nagrania do przyjęcia, więc każdy może sobie wpisać co chce.

> Czajkowski, Koncert Fortepianowy: 1. Wideńscy Filharmonicy + Ś.Richter, dyr.
> H.Karajan, 2. Ork. Symfonioczna radia Bawarskiego + M.Argerich,
> dyr.K.Kondraszyn

Richter i Czajkowski to jest coś co się zupełnie nie udaje. Richter zresztą
czego by nie grał, to i tak brzmi zawsze tak samo - jak Richter. Czasem daje to
świetne rezultaty, bo richter to świetny muzyk, w Czajkowskim jednak nie jest
chyba najlepszym rozwiązaniem. Ale samo nagranie przejrzyste, flet gra ładnie,
da się słuchać. Nagrania Argerich nie słyszałem, ale jakoś tej baby nie lubię,
(z tym ze pewnie za wygląd) w XIX wiecznej muzyce to się ona dla mnie jakoś nie
sprawdza. Co innego III Prokfiewa. Ale to oczywiscie szczegóły.

itd, itp.,

Bo nie chodzi tu w sumie o to, czy te konkretne nagrania są dobre czy złe, ale
pewna myśl, która za tym stoi - a właściwie o to czy stoi w ogóle jakakolwiek,
czy to tylko indeks rzeczy kiedys tam majacych jakąs w Polsce na przykład
reputacje - jak ten nieszczęsny Bach po Marrinerem. Prawde mówiąc to nie
zdziwiłbym się, gdyby autor polecał Mozarta pod Maksymiukiem.




Temat: Yves Robert Trio - Cafe Kulturalna - 23.04.2006!
Yves Robert

Powiedziano o nim już wszystko : "genialny puzonista", "muzyk wymykający się
klasyfikacjom", a nawet "najoryginalniejszy ze wszystkich"! Yves Robert to punkt
odniesienia francuskiego jazzu współczesnego. Wśród jego współpracowników
znaleźli się najwięksi: Louis Sclavis i Gérard Marais. To wybitny improwizator,
którego żądza muzycznych przygód wciąż pcha go do angażowania się w rozmaite,
obiecujące projekty.

Yves Robert - Od dwóch dekad puzon Yves’a Roberta jest jednym z wiodących głosów
francuskiej sceny jazzowej. Robert to artysta o nadzwyczajnej muzykalności, o
szerokim wachlarzu środków wyrazu. Jego gra charakteryzuje się niezwykłą
dynamiką, choć potrafi zaskoczyć subtelnością.

Robert (ur. 1958) pobierał nauki gry na flecie i puzonie w Konserwatorium Vichy.
Po ukończeniu szkoły poświęcił się jazzowi, koncentrując się na hard bopie i
free-jazz. Grał głównie w projektach Louisa Sclavisa i Michel’a Portala, dał się
poznać także jako współpracownik takich improwizatorów, jak Chris McGregor,
Derek Bailey, Steve Lacy, Joelle Leandre, Marc Ducret i innych.
Był liderem wielu zespołów, między innymi ogromnie popularnego trio z Bruno
Chevillonem i Aaronem Scottem (1988-1990), a także dużego ansamblu Les
Improvisateurs Reunis. Jego kompozycje mają otwartą strukturę, w których
improwizacje zachwycają układem i fakturą. Dźwiękowe dialogi i wymiany oraz
kreatywność towarzysząca wspólnej pracy sprawiają, że muzyka Roberta płonie
namiętnym, intensywnym żarem.

Robert współpracował m.in. także z Gilem Evansem i Johnem Zornem.

Stefanus Vivens

Rozpoczął naukę gry na pianinie w wieku 5 lat. Oprócz fortepianu interesują go
także syntezatory i muzyka elektroakustyczna. Swą karierę rozpoczął w połowie
lat osiemdziesiątych w jazz-rockowej Coda Combo.
Kontakty muzyczne z Bernardem Maury, Bojanem Zulfikarpasicem (grał w Żaku na
Jazz Jantar 2005) i Minino Garayem i in. pozwoliły mu rozwinąć swój własny język
muzyczny. Operując na obszarze jazz-fusion, muzyki argentyńskiej i
wschodnioeuropejskiej jego styl rozpoznawany jest niezależnie od tego czy gra w
studio czy na scenie.

Swój pierwszy autorski projekt zaaranżował w 2000 roku pod nazwą Freedom for
Seeds. Zafascynowany programowaniem i samplingiem zakłada elektroniczny
Lumens-Electrogecko, z którym eksploruje muzyczne terytoria od Johna Coltrane’a
do Squarepushera czy Meshella Ndegeocello.

Grał m.in, z zespołem Hati Nicolasa Genesta, Hubertem Dupont, Magic Malik, Manu
Codjia, Nicolas Genest, Mino Cinelu, Mathieu Donarier, Yves Robert, Linley
Marthe, Médéric Collignon, Minino Garay, Elect Charon, Jean-Philippe Morel,
Stephan Payen, Sylvain Cathala, Daniel Yvinec, Maxime Zampieri, Valiant Franck,
Jean-Luc Lehr, Miguel Anga Diaz, Stephan Edouard, Juan Rozoff, Zé-Luis
Nascimento, Merle-Anne Prins-Jorge, Manu Le Houezec, Nelson Veras, Bojan Z, Jeff
Sharel, Sylvain Daniel, Denis Guivarch, Vincent Taeger, Youn Sun Nah, Philippe
Gleizes, Leandro Guffanti, Gabriel Perez, Michel Guay, Daniel Casimir, Laurent
Bardainne, Prabhu Edouard...

Edward Perraud

Perkusista, kompozytor, improwizator. Charakteryzuje go namiętność do muzyki,
pragnienie dźwięków, które obejmują wszelkie gatunki muzyki – bez uprzedzeń i
zbędnych zahamowań.

Perraud rozpoczynał w założonej przez siebie formacji, by krocząc po ścieżce
edukacji ukończyć Konserwatorium CNSM w Paryżu oraz Institut de Recherche et
Coordination Acoustique/Musique (Instytut poszukiwań muzycznych i akustycznych)
powiązany z Centrum Pompidou. Jego twórczość ewoluowała od rocka, przez muzykę
klasyczną aż do muzyki współczesnej.

Grał m.in. z Danielem Erdmannem, Hasse Poulsenem, Damo Susuki, uczył się muzyki
hinduskiej w Kalkucie pod okiem Biplaba Battacharya.



Temat: Wratislavia Cantans nadchodzi
Byłem wczoraj, wysłuchałem Symfonii g-moll i Wielkiej mszy c-moll Mozarta. W
ogóle dochodzę do wniosku, że Łódź to znakomite miejsce dla melomana, bo
większość istotnych i ciekawych wydarzeń muzycznych w Polsce jest odległa o
maksymalnie 3 godziny jazdy samochodem (wyłączam Trójmiasto i Szczecin)
Ja ostatnio generalnie mało osłuchany jestem (tzw. coraz bardziej otaczająca
rzeczywistość), toteż był to mój pierwszy kontakt z Gabieli Consort & Players.
Wielce satysfakcjonujący. Nie chciałbym pisać banałów, ale urzekła mnie
naturalność brzmienia. Ja (pewnie jako reprezentant współczechy) jakoś tak się
nastawiam przed koncertami zespołów grających na instrumentach z epoki, że
koncentruję się na swoistości brzmienia. A słuchając Gabrielich, skupiałem się
przede wszystkim na tym, jak płynnie i naturalnie przebiegają frazy Jeden
wyjątek na potwierdzenie moich nastawień - flety! Właściwie mogłyby grać same
flety i byłoby bosko - tak słodko brzmiących jeszczem nie słyszał dotąd.
W Symfonii McCreesh nie celebrował temp (poza II. częścią, gdzie własnie można
się było podelektować fletami i w ogóle ansamblami rozmaitemi), co bardzo dobrze
zrobiło rozwojowi fraz. Szczególnie I. część, grana na "szerkim oddechu",
zabrzmiała dokładnie tak, jak chciałoby się ją usłyszeć. W Menuecie troszkę
szwankowała czytelność brzmienia, ale kładłbym to na karb kościelnej akustyki i
miejsca, w którym siedziałem. Msza c-moll została zagrana w wersji oryginalnej
(Credo do Et incarnatus est, a całe ordinarium do Benedictus/Hosanna włącznie).
Zastanawiające, jak z niewielkiego chóru wydobywa się tak wielką siłę, bo
niektóre wejścia podrywały na równe nogi. Przy tym jednak proporcje zostały
dobrane bardzo starannie - gdy w Christe eleison chór towarzyszy
mezzosopranistce, wszystko było słychać w najwłaściwszej hierarchii planów, a
ani chór się nie ściszył, ani solistka nie musiała sie przebijać na plan
pierwszy. Po raz kolejny naturalność jako wiodący przymiot wykonawców. Równowaga
brzmień znalazła swoje ukoronowanie właśnie w Et incarnatus est, gdzie
słuchaliśmy właściwie concerto grosso: instrumenty dęte towarzyszące solistce,
zostały "podniesione z krzeseł" i ansambl uroczo koncertował tak ze sobą, jak i
z orkiestrą. Nie był to koniec przestawek na estradzie, gdyż do Hosanna McCreesh
nakazał ustawienie w dwa chóry. Ponoć wykonanie szło na płytę, więc pomysł tym
bardziej uzasadniony, a brzmienie wielce urodziwe. Aha, solowe partie męskie
wykonywali również chórzyści, co najlepiej zaświadcza o umiejętnościach zespołu.
Więcej niestety na Wratislavię nie pojadę, a szkoda, bo nader ładnie się zaczęło
i wczorajszy koncert to dobry prognostyk dla całego festiwalu.




Temat: Mozart, Minkowski - KV 550, 551 i bonus track
Mozart, Minkowski - KV 550, 551 i bonus track
www.deutschegrammophon.com/special/?ID=minkowski-mozart
ta płyta wpadła mi dzisiaj w ręce. Ponieważ ukochany Mozart i Minkowski –
strasznie nie mogłam sie doczekać żeby jej posłuchać... i popełniłam
niewybaczalny błąd, a mianowicie rzuciłam się do spróbowania po kawałku
poszczególnych części. Nie róbcie tego tej płycie!!! Nie można mieszać ostryg
z crème brûlée!!! Wszystko musi być po kolei. Bo pierwsze wrażenie miałam
takie: co za dziwaczne tempa! Okropny finał g-mollowej na przykład.

Ale po zaspokojeniu pierwszego głodu, posłuchałam wszystkiego po kolei, w
całościach, czyli jak Mozart stworzył, a Minkowski zagrał – i wrażenia mam na
szczęście duużo lepsze. Choć od razu zaznaczam, że nie wszystko mi sie w tej
płycie podoba.

Zacznę od rzeczy genialnych – są to oba Menuety. Zjawiskowe wręcz Baaardzo
taneczne, to nie są żadne stylizacje, tylko prawdziwe tańce, grane w dodatku
mało “dworsko”, a raczej “plebejsko” - a więc zgodnie ze swoimi korzeniami -
chociaż, co ja wiem o dworze??? to już raczej o plebsie... Dość szybko raczej,
z wyraźnymi akcentami, pięknie prowadzonymi głosami, a już największą
rewelacją są w g-moll zakończenia skrajnej części (jak ktoś mało leniwy to
niech spojrzy w nuty z Indiany – takt 40). Dla tych trzech akordów w kwintecie
trzeba tej płyty posłuchać!!!!!! One się zresztą powtarzają, więc robi się już
całkiem ekonomicznie

Wolne części grane są nierozwlekle, ale mimo dość żwawego tempa – pastoralnie
i pastelowo Tak mi się napisało i tak już zostanie.

Bardziej podoba mi się Symfonia g-moll, jest hmmm... nie wiem jak to określić,
taka bardzo zmienna, eteryczno-energiczna. Już sam kolor orkiestry dużo daje –
w piano brzmią bardzo miękko, w forte z chrypką (ale fajną). Nagranie imho nie
jest epokowym dokonaniem, delikatnie mówiąc, ale to live. Fajnie na
słuchawkach mieszają się barwy dętych i kwintetu (pięknie brzmią flety i
klarnety, ohydnie fagot), na głośnikach juz tak tego nie słychać, ale za to
całość jest lepiej poukładana w przestrzeni (lokalizacja lewo-prawo) i w
planach (bliżej-dalej), na słuchawkach brzmi to koszmarnie nieposklejanie.
Niedobre basy, zamazane i buczące.

Ale miało być o wykonaniu a nie o nagraniu, przepraszam... No więc grają tę
Symfonię bardzo “czujnie”, z energią jaką lubię, całość jest bardzo dobrze
zbudowana, tempa płynne, robią rzeczy – wydawałoby się niedopuszczalne –
przyspieszenia przy crescendo wogóle tempo traktuje dyrygent dość swobodnie
– ale to się świetnie broni. Finał wspaniale “wyłania się” z Menueta, części
są doskonale “połączone” w całość. A eteryczność – wszystkie frazy legato są
“dograne”, dopieszczone, wystarczy posłuchać choćby początkowej frazy
skrzypiec (o ile uwagi zbytnio nie zaprzątną nam altówki grające
re-we-la-cyj-nie swoje “szorowane” ósemki – dla tego momentu też warto płytę
kupić . No i nastrój ta Symfonia ma raczej melancholijny w tym wydaniu (mimo
energii, mimo akcentów, mimo parcia do przodu)

Mniej podoba mi się Jowiszowa, niestety. Jakaś jest napuszona, nienaturalna,
pompatyczna... Choć to oczywiście górna półka, ale... może lepiej gdyby
zamiast niej nagrał jakąś wczesną Symfonię Mozarta? Albo i dwie? Chociaż...
zachwycający jest “szemrzący” początek finału...

Jako przerywnik między Symfoniami jest balet z Idomenea. Cymes. To jest taki
Minkowski jakiego kocham – czyli ten z Une Symphonie Imaginaire. Nawet można
go miejscami wziąć za Rameau Mozarta, nie Minkowskiego )) Nawet kurę tam
słychać!!!



Temat: ### IMPREZY - 2006
Koncert na shakuhachi mnicha zen Edziuna Ieciki
Zapraszamy wszystkich przyjaciół i nie tylko!!!

14 stycznia, w Sobotę o godz 19:00 w klubie Le Madame przy ul. Koźlej 12, w
Warszawie

będzie miał miejsce jedyny koncert na shakuhachi Edziuna Ieciki, japońskiego
mnicha zen.

Niewiele na świecie instrumentów, które wymagają od grającego takiego
technicznego kunsztu przy tak prostej konstrukcji. Jednym z nich jest
shakuhachi. Wzmianki o tym pochodzącym od chińskiej piszczałki flecie, jednym z
najpopularniejszych instrumentów Japonii, znajdujemy w opisach rytuałów
religijnych z VIII wieku. A jego obecność w tych opisach dowodzi, że istniał już
setki lat wcześniej.

Łagodny dźwięk shakuhachi roztacza pozytywną aurę, tchnie spokojem. Shakuhachi
po japońsku znaczy 1,8 shaku (1 shaku to 0,994 stopy) i oznacza tradycyjną
długość instrumentu. Wymiary instrumentu mają duże znaczenie - od jego długości
uzależniona jest barwa, służąca do wywołania określonego wrażenia – instrument
może opisywać przyrodę, służyć relaksowi i medytacji.

Sztuka gry na shakuhachi polega na surowym przestrzeganiu zasady, że dźwięk musi
być okraszony jak największą ilością ozdobników, cały czas musi sprawiać
wrażenie ruchu, ponieważ w Japonii dźwięki przytrzymywane uważane są za suche i
martwe. Biegłość w grze na tym instrumencie osiągają tylko nieliczni,
umiejętność wywoływania wibracji, dokonywania płynnych zmian barwy i wysokości
dźwięku, stopniowania dynamiki na przestrzeni pojedynczego tonu, wywiera na
słuchacza niemal hipnotyczny wpływ. Kiedy słucha się gry na shakuhachi
nieprawdopodobny wydaje się fakt, że flet, zrobiony z bambusa posiada tyko pięć
otworów i nie ma ustnika. Górny koniec rury ścięty jest pod kątem, tak, aby
grający mógł chwycić go dolną wargą i skierować do środka silny strumień
powietrza. Dźwięki grający uzyskuje zatykając poszczególne otwory i zmieniając
nachylenie piszczałki względem ciała. Stosuje całą gamę zabiegów wykonawczych,
m.in.: metodę regulowania oddechu (który jest niemal niesłyszalny), oraz
specjalną technikę trzepotania językiem dla uzyskania bardzo charakterystycznego
efektu drżenia dźwięku. Pochodzą one z tradycyjnej szkoły gry na shakuhachi,
popularnej od XVIII wieku (technika zachodnia zaadoptowała ją do repertuaru
instrumentów dętych dwa stulecia później).

Shakuhachi potrafi subtelnie wyłaniać się z ciszy, by chwilę później miękko i
delikatnie, całkiem niezauważenie znów niknąć. Jest miękki, aksamitny, a w
następnym dźwięku szorstki, chropowaty. Ciemny i pełny, a zaraz jasny i
delikatny, niemal przezroczysty. Jest dźwiękiem, a za chwilę ciszą.

Zapraszamy!!!

Pozdrawiam
Adibudda

=============================
www.budda.pl/
biuletyn.bongaruda.pl/
zieloni2004.pl/



Temat: Koncert Marcin Nowakowski, 01.12.2005
Koncert Marcin Nowakowski, 01.12.2005
Koncert 01.12.2005, czwartek, godz. 20:00,
bilety 10 zł i 25 zł w dniu koncertu

Stereo Krogs
ul. Wólczańska 44/50
www.stereokrogs.pl

ZAPRASZAMY!

O artyście:

Jeden z topowych polskich saksofonistów. Specjalizujący się również w grze na
innych instrumentach dętych drewnianych takich jak: flet, klarnet, klarnet
basowy, fagot, harmonijka oraz Electric Wind Instrument - EWI, jednak jego
największą pasją jest gra na saksofonie. Już od najmłodszych lat wiedział, że
chce grac na tym właśnie instrumencie.

Swoją edukację muzyczną rozpoczął od nauki gry na fortepianie w ognisku
muzycznym w Pruszkowie. Kontynuował ją w Szkole Muzycznej I stopnia w klasie
fortepianu. Po jej skończenivu rozpoczął naukę w Szkole muzycznej II stopnia
im. J. Elsnera w Warszawie. Dostał się do klasy fagotu i chociaż nauka szła
mu dobrze szybko przeniósł się do Szkoły Muzycznej II stopnia im. F. Chopina
w Warszawie na Wydział Jazzu, aby grac na saksofonie. W trakcie nauki w tej
placówce pobierał lekcje u Mariusza –Fazi- Mielczarka i Zbigniewa
Namysłowskiego. W tym okresie współpracował z zespołem De Mono i Robertem
Janowskim oraz Marylą Rodowicz (trasa koncertowa Złota Maryla) był również
członkiem zespołu musicalu „Metro” Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosy.
Grał też w Big Bandzie im. F.Chopina i septecie Henryka Majewskiego. Z tym
zespołem zdobywał wiele nagród na licznych konkursach i festiwalach.

Był założycielem zespołu „Whoops”, w którym zauważył go Wojtek Pilichowski i
zaprosił do współpracy w swoim solowym projekcie, co zaowocowało licznymi
koncertami oraz gościnnym występem w zespole Woobie Doobie na Yamaha Days.
Już w 1997 roku, podczas nagrywania płyty „Puls” z Natalią Kukulską przyjął
propozycję Wojtka Olszaka i na stale związał się z tym zespołem. W
październiku płyta „Puls” okryła się złotem. Miesiąc później zyskała status
platynowej, a następnie podwójnej platyny. Dalsza współpraca z tą artystką
zaowocowała w maju 1999 roku złotą płytą za album „Autoportret” i w 2000 roku
za album „Tobie”.

Jako artysta odnajduje się w wielu gatunkach muzycznych. Przykładem tego może
być nagrana w 1999 roku z Funky Filonem hip hopowa płyta „Autorytet” czy
rozpoczęta w 2000 roku współpraca z gwiazdą muzyki country Andrzejem
Cierniewskim. 12 marca 2000 r. Marcin wziął udział w koncercie Marka
Bilińskiego „Gniezno-2000-Dzwięk-Ogień-Swiatło-Kolor-1000 lat Zjazdu
gnieźnieńskiego-Zjazd Pięciu Prezydentów”.Obok Marka Bilińskiego w koncercie
wzięło udział jedenastu wykonawców, wykorzystujących największe bębny w
europie.

W lipcu 2002 roku brał udział w nagraniu muzyki do filmu Janusza Zaorskiego
wyprodukowanego na zlecenie Canal+, zatytułowanego „Biało-Czerwono-Czarny”.
Jego tematem były życie i kariera piłkarza Emanuela Olisadebe. Zimą tego
samego roku Marcin wraz z Josse Carrerasem i Natalią Kukulska oraz Orkiestrą
Symfoniczną Polskiego Radia wykonał podczas koncertu telewizyjnego standard
jazzowy Cole Portera „ „Night and Day”.

W 2005 roku nagrał swój debiutancki solowy album ‘smooth night’. Singlowy
utwór z tej płyty znalazł się na najpopularniejszych kompilacjach muzycznych
w Polsce: Smooth Jazz Cafe 7 Marka Niedżwieckiego oraz Pinacloada vol.3. W
ramach promocji debiutanckiego krążka Marcin wystąpił na Festiwalu Filmowym w
Kazimierzu Dolnym ‘Wysokie Temperatury Filmowe 2005

Brał udział w licznych festiwalach jak np. Sopot 1997, Opole 1997, 1998,
1999, 2001 oraz w Pikniku Country Mrągowo w 2000 i 2001 roku. Współpracował z
takimi wykonawcami jak:Caroline Henderson, Jose Carreras, Paul Jackson Jr.,
Simon Philips, Reni Jusis, Kasia Kowalska, Wojtek Pilichowski Band, Natalia
Kukulska ,Andrzej Cierniewski, Maryla Rodowicz, Funky Filon, P.U.F., Jan Bo,
Sylwia Wiśniewska, De Mono, Ania Szarmach,Bogusław Bagsik, Maciek i Kuba
Molęda, Robert Amirian, Members of Pozytywne Wibracje & Kayah, Siedem,
Whoops, Yak, Orkiestra Janusza Stokłosy, Halina Frąckowiak, Piasek, Mietek
Szcześniak, Marek Biliński, Friends.




Temat: IMPRESJE Z EGIPTU
15 IMPRESJE Z EGIPTU
22.09.2004 ŚRODA
Dzisiaj porządnie się wyspałam, następnie leniwie zjadłam w hotelu śniadanie.
Jestem szczęśliwa, że jestem ponownie w Kairze. Pierwszy raz byłam w tym
mieście ponad 8 lat temu, lecz wciąż tutaj powracam. Niektóre miejsca się
dynamicznie rozwijają, lecz niketóre pozostają od stuleci niezmienne. Plączę
się po ulicach śródmieścia, wstępując na zakupy do przeróżnych księgarń.
Ponownie odwiedzam Madbuli, a także wpadam do księgarni Al-Ahram, lecz rónież
do wielu innych. Idę na Uniwersytet Amerykański i tam w księgarni wybieram
sobie różne książki, m.i.n. Natrafiam na album o uchodźcach. Gdy go oglądam,
wracają wspomnienia z obozów. Jest drogi – kosztuje mnie tyle, że wystarczyłoby
to na 10 dni noclegów ze śniadaniem w hotelu, w którym mieszkam, a na 20 dni w
jeszcze innym tanim hoteliku. Jednak dochodzę do wniosku, że takie przeliczenia
nie mają sensu i decyduję się go kupić, bowiem, gdy go oglądam wracają
wspomnienia z odwiedzanych przeze mnie obozów. Dzisiaj zakupiłam ok. 50 książek
i wydałam na nie mnóstwo kasy. Lecz po powrocie do Polski będę miała na pewno,
co czytać.

Po popołudniu idę pod muzeum by oddać książki, brudne ubrania (!), wypstrykane
filmy i trochę zbędnych drobiazgów komuś z firmy, by zawiózł to do Hurghady.
Spotykam Tamera, Mahmuda, Ahmeda F., Ahmeda, Basię i Agnieszkę. Witamy się
serdecznie, plotkujemy, rozmawiamy o tym, co wydarzyło się w czasie mojej
podróży u mnie, a co się działo w Hurghadzie. Autokar podwozi mnie pod
Cytadelę, bowiem postanowiłam dzisiaj obejrzeć tanurę, czyli egipską odmianę
tańca wirujących derwiszy. Mam jeszcze godzinę czasu (jest 19, przedstawienie
rozpocząć się ma o 20), więc idę zjeść falafel, a następnie – już po zmierzchu –
spaceruję po Mieście Umarłych.

O 19:40 przybywam do Cytadeli, gdzie jest już pełno ludzi – zarówno turystów,
jak i miejscowych. Pewna ok. 50-letnia egipska matrona dzwoni do kogoś z
komórki i rozemocjonowanym głosem opowiada, że wokół niej „siedzą wszystkie
rodzaje turystów – Europejczycy, Amerykanie, a nawet Chińczycy”.

Show zaczyna się od występu muzyków grających na różnych tradycyjnych
instrumentach, np. Rababie, tabli, bębenkach, fletach, dzwoneczkach itp.
Prezentują się grupowo i indywidualnie. Największy aplauz wśród widowni wzbudza
starszy (ok. 50-letni) jegomość grający na dzwoneczkach i poruszający się z
niezwykłą gracją. Jego ruchy przypominają lekkość, kojarzą się nawet z
lataniem, ma też bardzo rozbudowaną mimikę i dobry kontakt z publicznością.
Później wchodzi na scenę derwisz. Ubrany jest w specjalną galabiję, kubrak i
tanurę, czyli rodzaj kolorowej spódnicy. Kręci się i kręci i kręci i kręci bez
końca. Podczas występu ustawia w różne konfiguracje cztery (a potem trzy)
specjalne koła, ustawia je sobie na głowie, przed sobą. Później je oddaje. Na
jakiś czas zakłada sobie kubrak na głowie i przez kilka minut kręci się z
zasłoniętymi oczami. Jego wyraz twarzy wskazuje na jakieś wewnętrzne
uniesienie.

Później na scenę wchodzi jeszcze trzech derwiszy, których występ jest jeszcze
bardziej kolorowy i spektakularny. Mają na sobie trzy tanury (te specjalne
spódnice). Obracając się wokół własnej osi, wymieniają sie też wzajemnie
pozycjami. Są momenty gdy opuszczają spódnice aż do ziemi, albo też gdy
podnoszą je do góry i kręcą nimi nad głowami. Lecz największy zachwyt
wzbudzili, gdy...ufff jak to opisać... schowali się w swoich spódnicach, a
mianowicie okazało się, że składają sie one z dwóch warstw i da się zrobić coś
takiego: www.pbase.com/beduinka/image/35442385

Całe przedstawienie mi się brdzo podobało i zrobiło na mnie niezwykłe wrażenie.
Tradycyjnie derwisze wirowali, by zbliżyć się do Boga, by odłączyć się od tego
co przyziemne i wkroczyć na pewien wyższy stan duchowości.

Gdy wychodzę z cytadeli zostaję zaczepiona przez 3 chłopców. Dwóch z nich
dzisiaj wirowało na scenie. W ten sposób zyskuję sobie trzech wspaniałych
przyjaciół Hasana, Saida i Ismaila. Spytali się mnie skąd jestem.
Odpowiedziałam im jak to zazwyczaj robię: jestem z Szobry (jedna z dzielnic
Kairu). Uśmiechnęli się do siebie. Też byli z Szobry. Zaprosili mnie do domu
rodzinnego Hasana. Pojechaliśmy najpierw minibusikiem, potem metrem. Poznałam
mamę, siostrę i brata Hassaa. On sam mieszka troszkę dalej na przedmieściach (w
stronę Quneitru) z żoną (siostrą Saida) i 2-letnim synkiem Mahmudem.
Odwiedzamy jeszcze mieszkanie Saida, a następnie wracam do hotelu taksówką.
Jest godzina 2 w nocy.
Kair



Temat: od czegoś trzeba zacząć?
Moja "droga to klasyki" była nieco inna, więc nieco inne będą i sugestie. Ale
dość podobne.

Zacząłem dość banalnie, bo od "Amadeusza", ale tę drogę polecam nowicjuszom.
Bo dużo dobrej muzyki, dobrze zagranej, świetnie wkomponowanej w film (w
przeciwieństwie do tego co się działo w tzw. "Wiecznei miłości", która powinna
zwać się "Nieśmiertelną ukochaną"). No i ta przywoływana już na tym forum
scena komponowania "Requiem" - nie tylko wstrząsająca "filmowo", ale pięknie
pokazująca jak głeboka (w sensie złożoności strukturalnej, wielowarstwowości)
jest muzyka klasyczna. Posłuchaj tego parę razy, a potem spróbuj wysłuchiwać
poszczególne linie w całości. A potem spróbuj zrobić to "bez podpowiedzi" - w
innych fragmentach, innych utworach. Smakuj, jak linie się przeplatają, jak
dialogują, jak współbrzmią.

Co do utworów polecałbym zacząć tak jak ja zacząłem, a więc od rzeczy łatwych
do słuchania dla początkującego, ale jednocześnie ciekawych (imho). A więc
Mozarta: koncerty fortepianowe numery 20, 21, 22, 24. Jegoż koncert
klarnetowy, symfonia koncertująca na skrzypce, altówkę i orkiestrę. Requiem.
Bach: koncerty Brandenburskie. Beethoven: 5 koncert fortepianowy, 5 i 7
symfonia, popularne sonaty, jak tzw. patetyczna, tzw. księżycowa. Te bardziej
znane opery Mozarta (Don Giovanni, Figaro, czarodziejski flet - koniecznie w
oryginalnym jezyku i z tekstem w ręku). Nie polecam składanek arii
i "highlights" oper.
Po pewnym osłuchaniu dobrym "konikiem" może być muzyka wokalna sakralna:
oprócz Requiem Mozarta jego "Wielka" msza c-moll, prostsze: Msza koronacyjna i
Vesperae solennes de confessore, może Requiem Verdiego (dosc operowe),
Niemieckie Requiem Brahmsa, potem msza h-moll Bacha, Missa solemnis
Beethovena, pasje Bacha.
Symfonie Brahmsa nie są imho takie trudne, choć nie brałbym ich na "pierwszy
ogień". Ale wariacje na temat Haydna czy uwertura "tragiczna" ("Akademicka"
pachnie juz operetką) spoko. Koncerty skrzypcowy i podwójny (skrzypce i
wiolonczela) Brahmsa. Fortepianowe raczej później. Operetka - zgadzam się z
cranmerem - pod żadnym pozorem!!!! To już lepiej idź w heavy metal. BTW
Sympfonii klasycznej (rozumiem, że chodzi o Prokofiewa) w życiu nie nazwał bym
romatyzmem. W ogóle moje skromne doświadczenia z tym panem są budujące -
bardzo ironiczny człowiek. Ale też chyba nie na początek.
W ogóle pamiętaj, że drogi są różne. Mam znajomego, który z powodzeniem
zaczął od Sztuki Fugi, do której ja dojrzewałem dobre parę lat i jeszcze
całkiem nie dojrzałem. Eksperymentuj. Słuchaj Dwójki (poranek Dwójki do
śniadania, koncerty wieczorem). Chodź na koncerty - żywej muzyki inaczej się
słucha.
Słuchaj w skupieniu. Jeśli coś Ci nie pasuje - zdobądź się na cierpliwość,
spróbuj znowu później. I znowu. Nie słuchaj muzyki jako podkładu do innych
czynności - to nie jest dobry pomysł. Kiedy słuchasz, zadbaj, żeby słyszeć
dobrze. Niech nie gra za cicho, zadbaj o przyzwoity sprzęt (w rozsądnych
granicach, audiofilia to choroba - lekka ale bardzo kosztowna), niech Ci nikt
nie przeszkadza. Słuchaj od początku do końca - przynajmniej części utworu.

Powodzenia



Temat: kogo pociąga niemców germańskie pogaństwo
w "Nature" padł dogmat archeologii z 1931 r
serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,2169174.html?nltxx=1000621&nltdt=2004-07-
08-02-04 Najstarsze dzieła sztuki nie były dziełem Homo sapiens?
Domniemani twórcy najstarszych dzieł sztuki w Europie żyli ponad 25 tys. lat po
ich powstaniu - odkryli naukowcy. Kim więc byli pierwsi artyści? Czy naprawdę
należeli do naszego gatunku? A może byli neandertalczykami?

Wraz z dzisiejszą publikacją w "Nature" padł jeden z dogmatów archeologii.
Okazało się bowiem, że domniemani twórcy pierwszych dzieł sztuki żyli 25 tys.
lat po ich powstaniu. Jak to możliwe? I dlaczego naukowcy dowiedzieli się o tym
dopiero teraz?

Muzykuje, bije się i rzeźbi

Nasz gatunek, Homo sapiens, pojawił się w Europie blisko 40 tys. lat temu.
Pierwszych "ludzi rozumnych" na naszym kontynencie nazywa się zazwyczaj
kromaniończykami. Nazwę ukuto od stanowiska Cro-Magnon we Francji, gdzie
szczątki europejskiego człowieka współczesnego odkryto po raz pierwszy w
historii (w 1868 r.). Obok szkieletów starca, dwóch mężczyzn, kobiety i płodu
odkopano tam również liczne narzędzia. Niedaleko znaleziono też naskalne
rysunki zwierząt. Nikt nie miał wątpliwości, że wszystko to było dziełem
kromaniończyków. Takie przypuszczenia potwierdzały również ówczesne metody
datowania.

Kultura, której dziełem były te narzędzia i rysunki, panowała na naszym
kontynencie od ok. 36 do 30 tys. lat temu. Nazwano ją oryniacką - od
francuskiej miejscowości Aurignac [czyt. oriniak] położonej u podnóża
Pirenejów. W znajdujących się niedaleko jaskiniach znaleziono liczne przedmioty
z tej epoki. Wytwórcy kultury oryniackiej musieli być niezwykle uzdolnieni.
Używali narzędzi kamiennych. Groty oszczepów oraz miotacze do strzał wytwarzali
z kości i rogów zwierzęcych. Potrafili grać na instrumentach muzycznych
(znaleziono proste, kościane flety), a nawet zapisywać proste symbole na
kościanych i kamiennych tabliczkach. Jednak tym, co najbardziej zadziwiało
archeologów i dobitnie świadczyło o człowieczeństwie kromaniończyków, było ich
umiłowanie sztuki. Figurki zwierząt oraz niezwykłe rysunki naskalne stworzyć
mógł tylko ktoś o wielkiej wrażliwości.

Jeśli nie on, to kto?

Dlatego środowiskiem naukowym wstrząsnęły przeprowadzone w 2002 roku badania
kości z Cro-Magnon. Po dokładnym określeniu wieku tego znaleziska okazało się,
że szkielet jest dużo młodszy, niż leżące obok niego przedmioty. Czy więc
kulturę oryniacką można rzeczywiście przypisywać naszym przodkom? Wątpliwości
pojawiało się coraz więcej. Na szczęście istniał też jeden, niepodważalny dowód
potwierdzający niezwykłe uzdolnienia kromaniończyków: jaskinia Vogelherd.

Pierwsze szczątki w tej niemieckiej grocie odkopano latem i jesienią 1931 r.
Gustav Riek, który kierował pracami wykopaliskowymi, postarał się, by wszystko
było dokładnie opisane i naszkicowane. A było co dokumentować. Oprócz kości,
bez wątpienia należących do Homo sapiens, znaleziono też mnóstwo drobnych
figurek zwierzęcych kultury oryniackiej. Najsłynniejsza z nich to wykonana z
mamuciego ciosu, pięciocentymetrowej wielkości rzeźba konia, która zapewne
służyła jako wisiorek. Konik jest przedstawiony bardzo wiernie, a ręka
rzeźbiarza nadała mu lekkość i smukły kształt. Wszystkie przedmioty i szczątki
ludzkie datowano wówczas na około 32 tysiące lat. Czy słusznie?

Postanowili to zweryfikować niemieccy i amerykańscy naukowcy kierowani przez
Nicholasa Conarda z uniwersytetu w Tybindze. Udało im się to dzięki nowoczesnym
metodom i urządzeniom laboratoryjnym. Wyników, które ogłoszono w
dzisiejszym "Nature", prawdę mówiąc nie spodziewał się żaden z badaczy. Okazało
się bowiem, że szczątki Homo sapiens z jaskini Vogelherd liczą sobie tylko...
od 4 do 5 tys. lat! Ludzie zostali tam pochowani w okresie neolitu. A grób
został wykopany przypadkowo w miejscu, gdzie tysiące lat wcześniej ktoś
pozostawił piękne kościane figurki. Kto w takim razie był ich twórcą?

35 tysięcy lat temu Europę zamieszkiwały dwa gatunki człowieka - Homo sapiens i
Homo neanderthalensis. Skoro kultura oryniacka nie jest dziełem naszych
przodków, to czy rzeźby i rysunki mogli tworzyć neandertalczycy? Nie możemy
tego wykluczyć.

Nicholas J. Conard mówi, że potrzebne są bardziej jednoznaczne dowody. Niestety
materiału z tego okresu jest niewiele. Być może nigdy nie dowiemy się, kto był
autorem niezwykłych figurek.



Temat: Cafe Kultura - koncert - 02.10.2009.
Cafe Kultura - koncert - 02.10.2009.
koncert PIOTR KRĘPEĆ & MAREK KAZANA (www.myspace.com/piotrkrepec)
02.10.2009 - piatek
godzina 20:00
Cafe Kultura - www.myspace.com/cafekultura
ul. Wojska Polskiego 139
86-100 Swiecie
Osrodek Kultury, Sportu i Rekreacji

Marek Kazana
- muzyk (saksofony, instr. perkusyjne, flety), kompozytor, aranżer.

1979 – Grand Prix Jazz nad Odrą Wrocław;
1983 – nagroda za kompozycję na festiwalu Jazz Juniors Kraków;
- nagroda w kategorii „jazz” FAMA ’83 Świnoujście;
- roczne stypendium im. K. Komedy - Jazz Club HYBRYDY Warszawa;
1986 - Grand Prix w konkursie DEBIUTY na OFPP Opole ’86 z grupą Operating
Conditions.

W latach ’90 członek grupy nr 1 w polskim jazzie – Young Power.
Nagrał ok. 15 płyt (LP, CD) m.in. z Free Cooperation, Young Power, Operating
Conditions, Green Revolution, T-Love, Arfik.

Wysoko notowany w dorocznych ankietach “Jazz Forum” w kategoriach: saksofon
altowy, klarnet, saksofon barytonowy (# 2).

Koncertuje solo, w duetach (z kontrabasem, z perkusją, z gitarą), jest
liderem własnego kwartetu.. Grał z grupami free jazzowymi, bluesowymi, reggae,
punk, rock – a także z Mirą Kubasińską, z łemkowską grupą folkową „Chwylina”,
z orkiestrą dętą z Łobza oraz jako solista z Filharmonią Szczecińską i Operą
na Zamku.

Jako muzyk, kompozytor i aranżer współpracował ze szczecińskimi teatrami –
Polskim („Alicja w krainie czarów”), Współczesnym („Opera za trzy grosze”,
„Popiół i diament”), Kana („Moskwa Pietuszki”, „Noc Walpurgii”). Prowadził
autorskie programy w Telewizji Szczecin oraz – do dzisiaj – w Polskim Radio
Szczecin.

Od 20 lat wykładowca w projekcie „Mała Akademia Jazzu.” realizowanym przez
Jazz Club Filary” w Gorzowie Wielkopolskim.

Piotr Krępeć

Gitarzysta akustyczny fingerstyle, kompozytor, aranżer. Gitarzysta młodego
pokolenia prezentujący własne, niekonwencjonalne podejście do muzyki gitarowej.

2008 - Nagroda „Tajemniczego Wielbiciela Talentów” Festiwalu Fama
- Nagroda „Trójząb Neptuna” za projekt „Jak powstał Świat”
2009 – Półfinalista show „Mam Talent II”

Współpracował między innymi z takimi muzykami jak: Jacek Kochan, Antoni
"Ziut" Gralak, Dominik Wania, Aaron Blum, Krystyna Świątecka, Marcin "Gustaw"
Stanczewski, Robert Otwinowski, Nika Jager, Krzysztof Olkowski, Marek
Bakalarski, Jarosław Chojnacki, Noemi Bażanowska, Patrycja Rusiecka, Tomasz
Banul, Tatyana Buniak, Karolina Czerska oraz z wieloma innymi muzykami i
przyjaciółmi. Dziś tworzy sceniczny duet z saksofonistą Markiem Kazaną oraz
współpracuję z firmą Ada Music i gazetą „Estrada i Studio”.



Strona 2 z 3 • Wyszukano 187 rezultatów • 1, 2, 3
Powered by wordpress | Theme: simpletex